wtorek, 27 lipca 2010

Woreczki z lawendą

Powstały niedawno - eksperymentalnie. Pachną fantastycznie świeżą lawendą. Prezentują się tak: 
Pierwszy był z literką "A" haftowaną białą muliną: 
Zachęcona efektem szybciutko wyhaftowałam "K": 
 A na ostatnim kawałku lnu, jaki miałam - "M": 
Następnie wszystkie kawałki lnu zaniosłam do Pana Marka, który wyczarował z nich woreczki:) 
"M" jest do przygarnięcia... 

3 komentarze:

  1. ładnie Pan Marek zaczarował Twoje czarodziejskie hafty :)

    a jeśli mogę coś podpowiedzieć: to satynowe wstążeczki można na końcach przyciąć ukośnie a potem zbliżyć do płomienia zapalniczki (delikatnie) - zabezpieczy to je przed strzępieniem ;)))

    OdpowiedzUsuń
  2. dziękuję Kasiu za miłe słowo i podpowiedź-na pewno skorzystam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Pani Joanno, proszę nie wykorzystywać Pana Mareczka - następnym razem same pozszywamy takie proste rzeczy. Tak dla treningu przed poważniejszymi wyzwaniami, choć do mistrzostwa Pani Kasi ino-ino pewnie nigdy nie sięgniemy ;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

dziękuję za każde słowo, które tu zostawisz