środa, 16 czerwca 2010

Poniedziałkowe popołudnie prezentowe

Poniedziałkowe popołudnie obfitowało w prezenty. Najpierw spotkałam pana listonosza z paczką od Kasi. Myślałam, że ciekawość mnie rozniesie. Ale dosyć szybko dotarłam z paczuchą do domu a tam Franek pomógł mi rozrywać papier:) W środku-oprócz rzeczy zamówionych-breloczek i kot "na lepsze, zielone jutro... JUTRO!" 
 (zdjęcie autorstwa Kasi)

ech... Zrobiło mi się ciepło na duszy. Kasiu, jeśli tu zaglądasz: dziękuję raz jeszcze:)
A wieczorkiem mój mąż przekazał mi kolejny prezent - od kolegi, który był w Moskwie i kupił dla mnie książkę i gazety. Druga porcja małej wielkiej radości:)))))))))))))))))))))))))))))))))))