wtorek, 2 lutego 2016

4 sposoby na to, by się chciało chcieć



Kilka dni temu moja koleżanka miała urodziny. Zadzwoniłam, żeby złożyć jej życzenia, chwilę porozmawiałyśmy. Kiedy usłyszałam od niej: „Chciałabym mieć tyle energii, ile ty masz”, w pierwszym odruchu powiedziałam, żeby nie przesadzała, bo przecież nie mam jej więcej niż inni. Jednak to zdanie „przyczepiło się do mnie”, a to oznacza, że tematowi powinnam się bliżej przyjrzeć. 
Wzięłam więc pod lupę tą swoją energię i doszłam do wniosku, że rzeczywiście od pewnego czasu nie jest najgorzej. Ale nie myśl, że to tak po prostu – przyszła i jest. Co to to nie! Chcesz znać mój sekret?

Po pierwsze – ludzie, którzy Cię otaczają są w dużej części Twoją energią. To oni potrafią zmotywować lub zdemotywować. I wcale nie muszą nic szczególnego robić. Wystarczy, że mają określone charaktery. Jestem pewna, ze wiesz, o jakim typie ludzi mówię. Ja jestem szczęściarą, ponieważ wokół mnie od pewnego czasu jest bardzo dużo pozytywnych osób. I ja, dzięki nim, też uwierzyłam w to, że tak można. Rozejrzyj się! Brakuje Ci inspiracji? Poszukaj, a na pewno znajdziesz.

Po drugie – odpowiednie odżywianie. Przetestowałam – jak tylko zaczynam „gorzej” jeść, od razu coś mi dolega. Mój organizm dosyć jasno daje znać, czego nie lubi. Posłuchaj siebie! 

Po trzecie –samodyscyplina. Odkąd planuję kolejny dzień, robię listę zadań do wykonania, wyłączam telefon na czas pracy, wstaję i kładę się o określonej porze, więcej czytam niż oglądam, czuję się lepiej. Mam wyznaczone cele i wierzę, że je osiągnę, a to też daje mi siłę do działania. 

Po czwarte – asertywność, dzięki której robię to, co lubię, a nie to, co inni by chcieli, żebym robiła.

Ta lista, oczywiście, nie jest zamknięta. Mam plan uzupełniać ją kolejnymi punktami, bo warto zapisywać rzeczy ważne. A później dzielić się z innymi.



Podzielisz się ze mną swoimi sposobami na to, by mieć dużo energii?

Powrót

Długo mnie tu nie było. Postanowiłam jednak wrócić, ale wraz z powrotem zmienić kilka rzeczy. Na początek tytuł bloga: z haftowanego został tylko Świat Joanny, ponieważ nie tylko o haftach chcę pisać. Na hobby mam teraz nieco mniej czasu niż kilka lat temu (co oczywiście nie oznacza, że coś się w tym temacie nie dzieje:)). Z poprzedniego zdania wynika także to, że zmieni się nieco tematyka bloga. Chcę dzielić się z wami tym, co się wokół mnie dzieje, jeśli tylko będziecie chcieli czytać.